Duży Pokój: Profesje znane i nieznane - Tancerka

Bohaterką cyklu 'Profesje znane i nieznane' jest zjawiskowo piękna i piekielnie utalentowana tancerka i choreograf Studia Tańca UDS, Paulina Zarębska!


Paulę poznałam ok. 15 (!) lat temu, na zajęciach tanecznych w lubelskim Domu Kultury - już wtedy jej talent widoczny był gołym okiem, a niezwykła uroda nie pozwalała przejść obok niej obojętnie.
Po latach, większość z obecnych na tamtej sali dziewczynek, w tym ja, zboczyło z tanecznej ścieżki. Paula została. Dziś jest uznaną choreografką i wybitną tancerką.
Jak wygląda zawód Pauliny i jakie są jego kulisy?

Jak zaczęła się Twoja taneczna historia? 
Paulina Zarębska: Moja przygoda z tańcem zaczęła się zupełnie naturalnie. Tak jak każda mała dziewczynka pragnęłam uczęszczać na zajęcia taneczne w przedszkolu. Pani instruktor zauważyła, że całkiem nieźle sobie radzę i wysłała mnie do Ogniska Baletowego w Lublinie. Wtedy, jako 6-letnia dziewczynka nie wiedziałam, że zaprzyjaźnię się z tańcem na całe życie…

Jak wygląda dzień z życia tancerza? 
P.Z: W przypadku, kiedy przygotowujemy się do mistrzostw, treningi w weekendy odbywają się od rana do wieczora z krótką przerwą na obiad. Ponieważ od poniedziałku do piątku w studio odbywają się regularne zajęcia, często zdarza się, że trenujemy od 22 do "bólu". Najciężej jest, gdy zbiegnie się w czasie kilka projektów. Wtedy mój dzień ogranicza się do rutyny sleep-eat-dance-repeat, a w roku akademickim dochodzą oczywiście zajęcia na uczelni. Najtrudniej było na studiach licencjackich, ponieważ studiowałam 2 kierunki. Obecnie studiuję jeden kierunek na studiach magisterskich, ale za to projektów jakby przybyło: ). Na brak obowiązków nie narzekam, ale właśnie takie życie lubię. Intensywnie i produktywnie.


Lata intensywnych treningów, czynny udział w warsztatach i obozach tanecznych, prowadzenie zajęć – Twoje codzienne aktywności, wymagają ogromnego wysiłku fizycznego, jak znosi to Twoje ciało? 
P.Z: Mówi się, że tancerz jest w błędnym kole ciągłych kontuzji oraz rehabilitacji. Częściowo muszę się z tym zgodzić – bóle kolan, kręgosłupa czy naderwane ścięgna to dla nas codzienność. Ciało tancerza to narzędzie jego pracy, a niestety nie jest niezniszczalne. Jednak, gdy mądrze się o nie dba, odpowiednio rozgrzewa, może posłużyć nam w zawodzie wiele lat. Jestem tego dobrym przykładem, właśnie zaczynam mój 8 rok pracy jako instruktor tańca i całkiem nieźle się trzymam.

Z pewnością zdarzają się sytuacje, podczas których musisz pracować, pomimo fizycznych dolegliwości, jak sobie z tym radzisz?
P.Z: Po tylu latach nie zwraca się już uwagi na fizyczne dolegliwości. Baletnica z obtartymi, krwawiącymi stopami, to nie tylko scena z filmu. Tancerze to wojownicy, musimy dawać  z siebie wszystko, bo przecież każda publiczność na to zasługuje. W moim przypadku adrenalina przed wyjściem na scenę robi swoje. A gdy zdarzają się poważniejsze uszkodzenia, w ruch idzie lód w sprayu, zawsze pomaga.

Czy zdarzały się momenty, w których chciałaś porzucić ten zawód?
P.Z: Oczywiście są chwile zawahań. Ale jest to raczej lęk przed tym, że dopadnie mnie kontuzja, przez którą nie będę mogła tańczyć. Tańczę od 6 roku życia i możecie mi wierzyć albo nie, ale nigdy nie chciałam zrezygnować z tańca. Taniec to nie tylko scena, to styl życia, z którym trudno by mi było zerwać.



Często bierzesz udział w castingach do różnych projektów i produkcji – bywa, że musisz rywalizować ze znajomymi z parkietu, czy stanowi to dla Ciebie problem?
P.Z: Dzięki temu, że wiele lat jeździłam na różne turnieje, nauczyłam się zarówno wygrywać jak i przegrywać. Rywalizacja ze znajomymi to sama przyjemność. Każdy ma inny, niepowtarzalny styl. Można się wzajemnie wiele nauczyć i wyciągnąć coś dla siebie, nawet, gdy nie wygra się castingu.

Co najbardziej zachwyca Cię w pracy tancerza?
P.Z: Najbardziej zachwyca mnie to, że swoim ciałem tancerz namalować może cokolwiek zechce. Ruch mówi mną, jest moją emocją, mogę za pomocą tańca wykrzyczeć co tylko chcę. Ale mogę też wsłuchać się w muzykę i popłynąć w tańcu, stapiając moje ruchy z dźwiękami.  Czasem zdarza mi się też tańczyć bez muzyki. Cisza, dźwięk oddechu oraz ocierających o podłogę stóp jest na swój sposób bardzo inspirujący.

Jaki jest najmniej przyjemny aspekt Twojej pracy?
P.Z: Jak mówi znany choreograf Jacek Przybyłowicz: „Choreografem się nie jest, ewentualnie się nim bywa”. Niestety zawód tancerza, czy choreografa nie jest brany na poważnie, na równi z innymi zawodami związanymi ze sztuką. Dla wielu zdolnych choreografów stworzenie spektaklu na wielkiej scenie z profesjonalnymi muzykami oraz tancerzami pozostaje tylko w sferze marzeń. Ale trzeba przyznać, że w Polsce jest coraz lepiej i zaczyna się nas powoli doceniać.


Pracujesz w zawodzie kilkanaście lat – czy podczas występów towarzyszy Ci trema?
P.Z: Trema towarzyszy mi przy każdym pokazie. Czy to przed 10, czy 1000-osobową widownią, trema jest zawsze taka sama. Na szczęście nie paraliżuje, a motywuje.

Jakie kursy tańca polecasz początkującym osobom dorosłym, które bez skrępowania chciałyby się poruszać ?
P.Z: Przekornie nie polecę kursów tańca towarzyskiego. Na takich zajęciach stosowane są określone schematy i moim zdaniem trudno poczuć tę wolność płynącą z tańca, która według mnie jest najważniejsza. Nie chcę, aby wyszła z tego autoreklama, ale zaprosiłabym takie osoby do siebie na zajęcia z modern jazzu, lub do kolegów na hip hop, aby taka początkująca osoba mogła poeksperymentować z ciałem, pobawić się ruchem.

____________________________________________________________________________________________________

Paula, dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów!



    Standardowe Komentarze
    Komentarze Facebook

18 komentarze:

  1. Przyjemny wywiad.. trzeba się wybrać do klubu potańczyć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z naciskiem na szczęście10 października 2016 06:26

    Najbardziej przeraziły mnie te krwawe stopy. Cudowny wywiad. Dzięki takim postom można świat wokół nas lepiej. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękna pasja, poświęcenie i masa pozytywnej energii. Jako były sportowiec w 100% rozumiem wysiłek, zaangażowanie i pasję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam tancerki za ich lekkość poruszania się i gracje :)
    Krwawe stopy są przerażające, ale ból przy robieniu tego, co kochasz jest znacznie mniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękny wywiad! Uwielbiam czytać wypowiedzi osób, które całym sercem kochają to, co robią, całkowicie poświęcając się pasji. Niesamowite.
    Bardzo fajna seria, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję:-) . Takich ludzi zapraszam do BBS, wpadaj częściej:-* !

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno! Mega inspirujące wpisy. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wywiad. Mieć w życiu tak ogromną pasję i móc się z niej utrzymać to piękna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście Paulina jest prześliczna! A do tego nie ma nic piękniejszego nad kobietę w tańcu! Gratuluję ciekawego tekstu :) Czytałam go z sentymentem, bo sama kiedyś tańczyłam i kochałam to :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję bardzo! Rozumiem ten sentyment:). Piękne wspomnienia, prawda?

    OdpowiedzUsuń