Superszybkie spaghetti bolognese! #przepis

W blokowej Spiżarni pomysł na obiad! Podrzucam Wam przepis na moje 'awaryjne' spaghetti bolognese, czyli jedno z dań, które serwuje w sytuacjach wypalenia kuchennego. Bolońskie spaghetti jest niezawodne - tanie, łatwe w przygotowaniu, szybkie i smaczne.


Niezbędne produkty :
oliwa z oliwek/olej rzepakowy
- makaron spaghetti
- bazylia do dekoracji

+ Składniki na sos: 
- 500 g mięsa mielonego
- 800 g pomidory w puszcze (2 puszki)
- 2 cebule średniej wielkości
- 3 ząbki czosnku
- pęczek pietruszki, seler, 2 marchewki 
- łyżeczka cukru
- sól i pieprz wg. uznania
- łyżeczka oregano

Przygotowanie:
Na patelni rozgrzać olej rzepakowy / oliwę z oliwek, podsmażyć warzywa korzenne, dodać pokrojoną w kostkę cebulę. Następnie dodać drobno pokrojony czosnek. Mięso mielone wyłożyć na patelnię, smażyć do momentu osiągnięcia brązowego koloru. Gdy mięso jest odpowiednio przygotowane, dodajemy pomidory z puszki, sól, pieprz, cukier, oregano, dusić 20/30 min pod przykryciem. Udekorować bazylią.

____________________________________________________________________________

Jakie jest Wasze ulubione 'awaryjne' danie? Podzielcie się ze mną :)!

Winda: Katarzyna Drążewska - odkrywajacameryke.pl

Dziś do Windy wpadła przesympatyczna Kasia, która udowadnia, że amerykański sen naprawdę może się spełnić! Kasia wyjechała do Stanów, gdzie oprócz pracy, znalazła ... męża! Swoje perypetie opisuje na jednym z moich ulubionych blogów - odkrywajacameryke.pl !


Uwaga: Każdy, kto odwiedzi blok(g) BBS, zostanie przyjęty w inny, odpowiedni dla Niego sposób;). Kasia została zaproszona do Windy i podobnie jak m.in. Rafał Maślak, zostanie wysłana w podróż po piętrach bloku. Zaczynamy od piętra 10, gdzie tradycyjnie zadaję 'najbardziej błahe pytania'. Finał podróży to Piwnica, w której każdy Gość otrzyma klucz do BBS:).


Najbardziej błahe pytanie: Kawa czy herbata?
Kawa! Najlepiej w wersji caffe latte na mleku migdałowym.

Od kilku lat mieszkasz w USA – dlaczego zdecydowałaś się na pracę w Stanach?
Od zawsze marzyłam o wyjeździe za ocean i zwiedzeniu Ameryki, a wyjazd do pracy umożliwił mi to zadanie znakomicie. Połączyłam przyjemne z pożytecznym! Będąc na miejscu, czyli pracując i mieszkając w USA, zdecydowanie łatwiej było mi odwiedzić wszystkie zakątki, które wcześniej pozostawały tylko w sferze marzeń. Z pewnością nie byłabym w stanie tyle zobaczyć i przeżyć podczas dwutygodniowych wakacji w USA. Ponadto, mieszkając z rodziną goszczącą miałam okazję doświadczyć amerykańskiego życia w każdym jego aspekcie. Mogę powiedzieć, że poznałam ich kulturę i styl życia od podszewki.

Jak wspominasz swoje początki w Ameryce?
Miałam sporo szczęścia, ponieważ już na samym początku trafiłam na cudownych ludzi, u których zamieszkałam. To oni pomogli mi wdrożyć się w amerykańskie życie codzienne, służyli radą i pomocą oraz cierpliwie odpowiadali na moje niezliczone pytania, dzięki czemu aklimatyzacja za oceanem przebiegła szybko i przyjemnie:)

Na swoim blogu piszesz o różnicach kulturowych między Polską, a Ameryką – czy zachodnie ‘inności’ mocno dały Ci się we znaki?
Nie nazwałabym tego w ten sposób. Różnice kulturowe faktycznie są spore, ale ja traktuję je raczej jako ciekawostkę niż coś denerwującego lub dającego się we znaki. W końcu, co kraj to obyczaj i coś, co dla nas, jako Polaków, jest normalne może okazać się dziwne w oczach obcokrajowca. Zresztą mój mąż podczas wakacyjnych pobytów i krótkiego mieszkania w Polsce dostrzegał w polskiej rzeczywistości wiele inności, które go zaskakiwały, więc myślę, że to działa zawsze w dwie strony.

Co najbardziej zaskoczyło Cię w amerykańskiej codzienności?
Mnóstwo rzeczy! :) Dlatego właśnie stworzyłam na blogu cykl „Inności w Stanach”, w których opisuję różnice miedzy Polską a Stanami, głównie w kwestii życia codziennego. Pamiętam, że bardzo zaskoczyła mnie woda z kranu podawana w restauracjach, gotowane jajka sprzedawane w markecie, bankomaty drive-thru, pięciopasmowe autostrady w centrum miasta i paczki zostawiane przez kuriera wprost pod drzwiami domu, na nieogrodzonym podwórku – bez jakiegokolwiek podpisu czy potwierdzenia odbioru. Mimo że mieszkam w Stanach już jakiś czas i nad wieloma rzeczami przechodzę już do porządku dziennego, to wciąż zdarza się, że coś mnie w tej amerykańskiej rzeczywistości zaskoczy ;)

Freestyle – co w głowie to na języku!
Podążaj za swoimi marzeniami! Naprawdę warto czasem wyjść ze swojej strefy komfortu, podjąć ryzyko i rzucić się na głęboką wodę. Mnóstwo ludzi jest niezadowolonych ze swojego życia i choć chcieliby zacząć żyć inaczej, to boją się zmian. Ja uważam, że niemożliwe nie istnieje i że każdy ma szansę na spełnienie swoich marzeń – jednak nie możesz biernie czekać, aż szczęście zapuka do Twoich drzwi. To Ty musisz wyjść szczęściu naprzeciw, czasem zaryzykować i małymi kroczkami dążyć do realizacji swoich marzeń.

W Stanach poznałaś swojego męża, Briana. Wydawało się, że Twój amerykański sen już się spełnia, jednak spotkały Was pewne trudności…
Istotnie, zanim mogliśmy żyć razem „długo i szczęśliwie” spotkało nas po drodze trochę perypetii ;) Gdy po zakończeniu programu au-pair wróciłam do Polski, odmówiono mi kolejnej wizy i nie mogłam ponownie wyjechać do Stanów. Nasze plany legły w gruzach, jednak mimo przeciwności losu nie poddaliśmy się i zamiast planu A, skupiliśmy się na realizacji planu B.  Przeżyliśmy chyba najbardziej zwariowany rok w naszym życiu jednak mimo, że pojawiło się dużo stresu, łez i niewiadomych, uważamy że było to dobre doświadczenie. W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny i gdyby nie ten rok, bylibyśmy ubożsi o mnóstwo cudownych wspomnień i kto wie, czy umielibyśmy się cieszyć naszym szczęściem, tak jak cieszymy się nim dziś.

Twój blog odkrywajacameryke.pl to poradnik dla planujących podróż, a nawet życie w USA. Z jakim odbiorem się spotykasz?
W znakomitej większości – bardzo pozytywnym. Uwielbiam to, że dostaję mnóstwo maili i wiadomości od czytelników! Niektórzy piszą po prostu, że bardzo lubią zaglądać na mojego bloga i moje pisanie jest dla nich inspiracją do spełnienia marzenia o podróży za ocean. Inni piszą z prośbą o porady czy wskazówki przed wyjazdem. Staram się im w miarę możliwości pomagać i dzielę się moim doświadczeniem.  To wszystko bardzo mnie motywuje do dalszej pracy nad blogiem i rozwijania mojego małego miejsca w sieci.

Twoim pierwszym zajęciem w Stanach, była praca na stanowisku au-pair. Czym zajmujesz się aktualnie?
W chwili obecnej czekam na pozwolenie o pracę. Niestety pod względem papierologii i opieszałości urzędników Stany biją Polskę na głowę ;) i przez to cały proces ciągnie się bardzo długo. Jednak mam nadzieję, że wkrótce otrzymam swoje dokumenty i będę mogła postawić pierwsze kroki na amerykańskim rynku pracy w zupełnie innej dziedzinie.

Zdarza Ci się żałować, że opuściłaś Polskę?
Nie żałuję, ale pewnie jak większość emigrantów często tęsknię za krajem. Za rodziną, przyjaciółmi, smakiem polskiego chleba i polskim powietrzem ;) Dlatego zawsze chętnie wracam i będę wracać do Polski.


Parter – co trzymasz w swojej Piwnicy?
W piwnicy trzymam wszystkie piękne wspomnienia z cudownych miejsc, które udało mi się odwiedzić i niekończącą się listę nowych podróżniczych celów na kolejne lata.



Kasiu,  witam w Piwnicy BBS!



Jak pozbyć się cellulitu do wakacji? #8 skutecznych sposobów

Sąsiadki, dzisiejszy wpis poświęcony jest  przypadłości, z którą zmagają się głównie kobiety. Statystki są bezlitosne – problem ten dotyka ok. 90 % pań, zamieszkujących kraje wysokorozwinięte. Nieestetyczny, nieprzyjemny dla oka widok  ‘skórki pomarańczowej’ i świadomość jej posiadania, spędzają sen z powiek nie tylko otyłym, ale także superszczupłym kobietom.
Sposobów na redukcję cellulitu jest mnóstwo, a stosowanie sprawdzonych metod, daje gwarancję całkowitej eliminacji problemu. Warto jednak pamiętać, że przy walce z cellulitem, potrzebny jest upór i konsekwencja - tylko wielokierunkowa terapia może przynieść zadowalające efekty. 


Do wakacji coraz bliżej, postanowiłam więc rozprawić się z nawracającym cellulitem i przygotowałam plan, który ma zbliżyć i mnie, i Was do osiągnięcia gładkiej, jędrnej i pozbawionej brzydkich grudek skóry. Rozprawmy się z cellulitem raz, a dobrze!



Czym jest cellulit?
Cellulit to nic innego jak nierównomierne, nieprawidłowe rozmieszczenie tkanki tłuszczowej. Zazwyczaj zajmuje uda, pośladki, podbrzusze, czasem także ramiona. Dlaczego dotyka głównie kobiet? Przyczyna leży w różnicach gospodarki hormonalnej. Winowajcą jest estrogen - żeński hormon, odpowiadający za ‘transport’ tłuszczu bezpośrednio pod powierzchnię skóry – u mężczyzn tłuszcz zapasowy magazynowany jest pod mięśniami – dlatego właśnie Panowie raczej nigdy nie doświadczą tej przypadłości. Efekt ‘skórki pomarańczowej’ może pogłębiać się przy dużej ekspozycji na promienie słoneczne – mocno opalona skóra traci elastyczność, staje się cieńsza i bardziej delikatna, czego konsekwencją mogą być bardziej zauważalne ‘grudki’.

Zmiany patologiczne
Obserwacje mikroskopowe wykazały, że za nieestetyczny wygląd skóry objętej cellulitem nie jest odpowiedzialny, jak wcześniej przypuszczano, stan zapalny, lecz zmiany zwyrodnieniowe tkanki podskórnej o charakterze obrzękowo‍ ‑zwłóknieniowo­‍‑stwardnieniowym. Mimo że niektórzy uważają cellulit za zagadnienie natury estetycznej, naukowcy zaliczają go do problemów medycznych, klasyfikując jako stan patologiczny. Warto zaznaczyć, że cellulit może wpółistnieć z niewydolnością krążenia i żylakami, często towarzyszą mu silne bóle i obrzęki.


Cellulit twardy i miękki
Rozróżniamy dwa rodzaje cellulitu - twardy, zwany inaczej wodnym, najczęściej występujący u kobiet, których masa ciała ( w ostatnim czasie, przed pojawieniem się problemu 'skórki pomarańczowej' ) nie uległa zmianie. Drugi rodzaj - cellulit miękki, funkcjonujący również jako tłuszczowy, pojawia się u mało aktywnych osób, których masa ciała uległa zmniejszeniu.

Jak walczyć z cellulitem?
Metody redukcji cellulitu należy dobrać w zależności od stopnia jego zaawansowania. Istnieje jednak kilka sposobów, które stosowane równocześnie, gwarantują znaczne zmniejszenie widoczności grudkowych zmian, aż do ich całkowitej eliminacji :

Woda – codziennie rano przed posiłkiem wypij szklankę wysokozmineralizowanej wody z cytryną, aby pobudzić metabolizm i uregulować apetyt. Odpowiednie nawodnienie organizmu wpływa pozytywnie na wygląd skóry - zapewnia jej sprężystość i elastyczność, Odwodniony organizm nie funkcjonuje prawidłowo - zachodzące w nim reakcje biochemiczne - jak choćby synteza kolagenu - są wówczas zahamowane, co odbija się nie tylko na jakości skóry, ale również na funkcjonowaniu stawów. Dzienna dawka spożycia wody powinna wynosić 2 litry.

Dieta – ogranicz (najlepiej całkowicie wyeliminuj) słodycze, chipsy, fast foody i żywność przetworzoną. W miejsce śmieciowego jedzenia, wprowadź dużą ilość owoców, warzyw, posiłki bogate w kwasy tłuszczowe omega 3, np. ryby. Staraj się spożywać produkty zawierające błonnik, który jest sprzymierzeńcem w walce o piękną sylwetkę. Pij dużo płynów - wybieraj herbaty ziołowe, zielone i czerwone, które przyspieszają spalanie tkanki tłuszczowej. Zrezygnuj z cukru i wybierz jego zdrowsze, naturalne zamienniki - więcej o negatywnym wpływie cukru na organizm przeczytasz TU.

Aktywność fizyczna – cellulit wyjątkowo nie lubi się z ćwiczeniami fizycznymi. Szczególnie boli go wizyta na basenie i korzystanie z  biczów wodnych. Każdy rodzaj aktywności to wróg skórki pomarańczowej. Ćwicz minimum 3 razy w tygodniu, przynajmniej 30 minut - po tym czasie zaczynasz spalać tkankę tłuszczową. Jeśli z przyczyn zdrowotnych nie możesz czynnie uprawiać sportu, zdecyduj się na spacer i aktywność, na którą pozwala Ci Twój stan zdrowia. Na pewno znajdzie się coś odpowiedniego dla Ciebie! Jak zmotywować się do ćwiczeń przeczytasz - TU.

Peeling z kawy - domowy, prosty sposób na rozprawienie się z nieprzyjacielem. Wystarczy odrobina kawy i oliwki do ciała. Zaparz kilka łyżek kawy i tak powstałą papkę wmasuj z oliwką w partie objęte cellulitem i odczekaj ok. 5-10 minut. Najlepszy, najbardziej efektowny peeling świata:)! Martwy naskórek usunięty, skóra dotleniona i gotowa na przyjęcie wszelkich antycellulitowych specyfików! Stosuj minimum 2 razy w tygodniu.



Kosmetyki – chłodzące, mrowiące, rozgrzewające. Jest ich cała masa. W dobrej cenie można kupić skuteczny produkt sprzyjający walce z cellulitem. Osoby mające problem z pękającymi naczynkami powinny omijać szerokim łukiem balsamy rozgrzewające, aby nie narażać się na kolejne pajączki. Od lat jestem wierna balsamowi z serii Slim 4D od Eveline - wybieram te chłodzące i szczerze je polecam. Łatwo dostępne, w przystępnej cenie, a efekty widoczne tuż po pierwszym użyciu - skóra jest bardziej elastyczna i wygładzona - regularne używanie zapewnia znaczną redukcję cellulitu. Stosuj dwa razy dziennie, delikatnie wmasowując w zmienione partie. Sprawdzone!

Masaż szczotką na sucho - złuszcza skórę, poprawia krążenie - dzięki czemu aktywne składniki kosmetyków antycellulitowych szybciej się wchłaniają, sprawia, że skóra jest widocznie gładsza i bardziej jędrna. Szczotki do masażu są łatwo dostępne i tanie - ich koszt to kilkanaście, do kilkudziesięciu złotych. Stosuj dwa razy dziennie.

Bańka chińska - super opcja do absolutnej eliminacji cellulitu - masaż bańką gwarantuje niemal stuprocentowe efekty - uelastycznia i widocznie wygładza skórę, do tego rozbija tkankę tłuszczową - aby zobaczyć efekty, masaż rób raz w tygodniu.
UWAGA: zabieg bańką chińską ma wiele przeciwwskazań, należą do nich. m.in. : kruchość naczyń krwionośnych i liczne pajączki, żylaki, nadciśnienie tętnicze, menstruacja, ciąża. Zanim zdecydujesz się na zakup bańki chińskiej, bezwzględnie skonsultuj się z lekarzem!


Endermologia - mechaniczne masaże skóry i tkanki podskórnej przy użyciu specjalnej głowicy, dają spektakularne efekty. Ze względu na budowę urządzenia, składającego się z systemu dwóch rolek działających pod ciśnieniem, fałd skórny jest masowany w dwóch kierunkach, co poprawia utlenowanie komórek i przepływ chłonki. Endermologia wspomaga syntezę kolagenu i elastyny, złuszcza naskórek i wzmaga drenaż limfatyczny tkanek. Efekty widoczne po pierwszym zabiegu - aby były trwałe, należy przeprowadzić ich 10. Zabiegowi nie mogą poddawać się osoby cierpiące m.in. na nowotwory, padaczkę, stwardnienie rozsiane, zapalenie żył. 

__________________________________________________________________________

Przyznam, że w moim przypadku, redukcja cellulitu następuje niemal natychmiast po wdrożeniu zdrowej, zbilansowanej, pozbawionej słodyczy (!) diety. Efekt wzmacniają ćwiczenia, balsamy, masaże i kawowy peeling. Trzeba przyznać, że zwalczenie cellulitu wymaga nie lada poświęcenia, ale warto! Wkrótce będę testować drenaż limfatyczny, jestem bardzo ciekawa efektów, któraś z Was próbowała? Dajcie znać w komentarzu :)!

Sąsiadki, jak jest u Was? Powiedzcie, jakie są Wasze sposoby na walkę z cellulitem!